Był sobie chłopiec. Był sobie facet. Był sobie mężczyzna.

Może Ci się również spodoba

  • Mirosław Jędras

    Zgadzam się oczywiście nie po raz pierwszy z Panem Jurkiem. Kultura, ok? Ale nie kultura, która zakłada nierównorzędność płci w hierarchii towarzyskiej. Rzeczywiście straszliwa to kara dla kobiety, że nie zostanie przepuszczona w drzwiach czy nie usiądzie na miejscu, które już wcześniej zajął mężczyzna. No, karygodne. Przecież Wam kobietom, to się powinno należeć z urzędu. A co do pomocy, zgadzam się, ale jedynie o tyle, że nie powinna się ona należeć za płeć, podobnie jak specjalne względy. Z drugiej jednak strony rozumiem, że zwłaszcza Polkom, ciężko to przełknąć, bo kobieta w tym kraju była przez wieki na uprzywilejowanej pozycji i chyba nadszedł właściwy czas, żeby je tych przywilejów pozbawić.

  • Łukasz Kołton

    „”Wychowam cię synu tak, żebyś szanował ludzi. Wychowam cię tak, żebyś nie odwracał wzroku, ale szukał. Wychowam cię chłopcze na mężczyznę” – Z tego jednego zdania aż bije brak ojca i jego wzorca. W swoim zyciu widziałem już wielu „wychowanych na mężczyzn” przez matki. Nic dobrego z tego nie wyszło. Najwyższa pora zrozumieć, że dziecko potrzebuje obu wzorców. Męskiego i żeńskiego. Nie da się policzyć ilu ojców zostało pozbawionych możliwości wychowywania swoich dzieci, które zostały wręcz zawłaszczone przez matki. To jest idealne podłoże do stworzenia emocjonalnych kalek. Dodajcie sobie do tego wojujące feministki, notorycznie podważające znaczenie męskości i otrzymacie pełne dzieło zniszczenia. Jeśli niektóre kobiety traktują choćby spojrzenie w ich stronę jako gwałt, powiedzenie „Dzień dobry” czy „Uśmiechnij się” postrzegają jako przejaw molestowania, przepuszczenie w drzwiach jako przejaw seksizmu a zaoferowanie pomocy za „podważanie kobiecej siły”, to lepiej nie zrobić nic, niż bujać się po sądach przez jakąś nawiedzoną feminazistkę. W tym kontekście użycie sformułowania „Chciałyście to macie” nie jest ani trochę przesadzone. Mówię to jako człowiek, który zazwyczaj stara się w miarę możliwości pomagać.

    • Zgadzam się z tym co Pan pisze. Jednak blog jest prowadzony przeze mnie, nie przez mojego męża i trudno jest mi pisać w jego imieniu. Uważam, że jak mało, który mężczyzna, bierze udział w wychowaniu naszego malucha ( to świetny temat do kolejnego postu-problem pozwolenia, a czasem i przypomnienia o potrzebie ojcostwa-bo dla czego kobieta ma na coś pozwalać? Jesteśmy równymi rodzicami). Bardziej chciałam tu zwrócić uwagę matkom…może też kobietom idącym obok niewzruszonych mężczyzn. Uważam, że to dziwne, że z idącej pary osób, to właśnie kobieta wyciągnęła do mnie pomocną dłoń. Może żyję jeszcze w opowieściach moich dziadków….?

  • Irek Puto

    Taki mały cytat: „Był sobie chłopiec. Ktoś go wychował. Ktoś go uczył i pokazywał co ma
    robić i jak postępować ze starszymi, z dziećmi, z matkami. Dlaczego ten
    ktoś zaniedbał to wychowanie?”

    Któż to uczynił, ach, któż? Do kogo pretensje kierować?

    • Do rodziców. Tak do matek też -uprzedzam pytanie 🙂

  • Jerzy Kolos

    To jest śmieszne. Chcecie równouprawnienia to macie. Albo przywileje albo równouprawnienie. Nie będę taszczyć walizek za jakaś babę. Jak walizka jest zbyt ciężka, to niech wyjmie cześć rzeczy. Proste.

    • Równouprawnienie to jedno, kultura i pomocna dłoń to drugie 🙂 Rozumiem, że jest Pan wyznawcą zasady karania kobiet za to, że chciały pójść kiedyś tam do pracy i mieć prawo do głosowania? 😉 Proszę nie mieszać wychowania i walki o prawa kobiet sprzed tylu lat.

  • Dorota Weber

    Ja niedawno l ecialam samolotem z dwuletnia corka i dwoma dużymi torbami. Mala mi uciekala i sie wyrywala. Ale nikt mi nie zaproponował ze mi chociaz walizkę do gory wniesie. I to samo jak wysiadalysmy. Pan ktory siedział kolo mnie udawał ze mnie nie widzi. I jak mi dlugo zajęło zeby w ogole wysiąść( mloda chciala biec do przodu na ramieniu mialam torbę i torebkę i jeszcze walizke w ręku) to tylko patrzyli sie wszyscy zniecierpliwieni.

    • To są straszne sytuacje. Widać po Twoim opisie, że nie miałaś nawet jak już poprosić o pomoc. Nawet jeśli by Ci się to udało, to jest jakiś niesmak w tym, że musisz o nią prosić……..Współczuję i mam nadzieję, że to się już nie powtórzy….

%d bloggers like this: